Przygotowana na rozmowę

O matko kochana, nie wiem jak wytrzymam ten stres i nadmiar energii rozsadzający moje ciało! Wyobraźcie sobie, że jutro o 10.00 idę na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystentki ds. sprzedaży. Kilka miesięcy marzyłam o takiej szansie, a ta w końcu ma mieć miejsce! Jestem jednocześnie podekscytowana, szczęśliwa, przerażona i bardzo zestresowana! Co będzie jeśli sobie nie poradzę? Co jeśli nie uda mi się zrobić wrażenia i dostać na dalszy etap rekrutacji?! Wolę o tym nie myśleć – już i tak jestem wystarczająco zestresowana.

Young happy woman has a plenty of clothes to choose fromGdy tylko dowiedziałam się o czekającej mnie rozmowie zaczęłam się do niej bardzo sumiennie przygotowywać. Po pierwsze przejrzałam swoją szafę i wszystko, co się w niej znajduje. Niby mam parę eleganckich strojów, ale jakoś żaden nie pasował mi na rozmowę kwalifikacyjną. Postanowiłam wybrać się na zakupy i kupić sobie coś, co poprawi mi humor. W nosie miałam to, że w tym miesiącu nie powinnam już wydawać pieniędzy na ubrania. Miałam oszczędzać, ale rozmowa przecież jest ważniejsza. Kupiłam sobie elegancką sukienkę, w której wyglądam jak eleganckie milion dolarów.

Oprócz wyglądu zewnętrznego zadbałam tez o edukację, asystentka ds. sprzedaży Leszno. Przez dwa tygodnie czytałam o sprzedaży, jej rodzajach i metodach. Czuję się przygotowana.

Wieczór z koleżankami

q80Mimo, że dzień pracy jak zwykle nie zapowiada mi się zbyt optymistycznie, to przynajmniej wieczór upłynie mi w doborowym towarzystwie na bardzo miłych zajęciach. Zanim przejdę do planów na dzisiejsze popołudnie, może nadmienię w skrócie co robię i dlaczego ta praca nie do końca mi odpowiada. Otóż, od pewnego czasu pracuję jako asystentka ds. sprzedaży Gniezno w firmie telekomunikacyjnej. Cały dzień wypełniają mi rozmowy telefoniczne z klientami, których po 8 godzinach mam już serdecznie dość. Z chęcią zmieniłabym miejsce pracy, ale z braku perspektyw siedzę na razie tam, gdzie przynajmniej płacą.

Humor ratuje mi dzisiejsze popołudnie, które spędzę z przyjaciółkami. Jedna z naszej piątki wychodzi w tym roku za mąż, dlatego idziemy na miasto w poszukiwaniu idealnej sukni ślubnej. Do wesela zostało siedem miesięcy – akurat tyle, by krawcowe uszyły naszej Marysi piękną kreację.

Po zakupowym szaleństwie wybieramy się na jakąś dobrą kolację i jeśli wystarczy nam czasu to do kina na film. Żadna z nas nie widziała jeszcze trzeciej części Hobbita i mamy nadzieję ją obejrzeć. Podejrzewam jeszcze, że czasu wystarczy nam na szybką kolację w McDonalds – na nic innego. Przecież wybór sukienki to nie takie hop-siup.