Obowiązkowy angielski

Prezes firmy poinformował nas ostatnio, że w związku ze zmianą polityki sprzedażowej firmy rozszerzamy swój zakres usług na klientów zagranicznych, dlatego każdy pracownik ma obowiązek podszkolić swój język angielski. Nie ważne czy pracuje się jako sprzedawca, kierownik działu, czy jak ja, jako asystentka ds. sprzedaży Bielsko-Biała. Każdy musi zapisać się na jakiś kurs lub prywatne lekcje, które zostaną ufundowane z budżetu firmy. Korepetycje są moim zdaniem o wiele lepszą metodą nauki angielskiego, jednak w przypadku zajęć fundowanych przez firmę musiałabym znaleźć korepetytora, który wystawia paragony, a nawet faktury VAT.

Angielski nigdy nie leżał w zakresie moich zainteresowań, a maturę z angielskiego zdałam wyłącznie przez przypadek. Zawsze miałam raczej ścisły umysł, aniżeli lingwistyczny. Trochę boję się tego kursu angielskiego, bo nie wiem czy sobie poradzę. Niektórzy pracownicy firmy nie muszą zapisywać się na kurs, bo umieją się porozumieć po angielsku. Asystentka prezesa jest nawet absolwentką filologii angielskiej, dlatego śmiga w tym języku prawie jak Native Speaker, czy jak to się tam pisze.

Dobrze, że moja najlepsza koleżanka z pracy też jest takim orłem z angielskiego, jak ja. Jeśli razem zapiszemy się na kurs zawsze będzie nam weselej i jakoś raźniej. Ciekawe co by prezes zrobił gdybym zlekceważyła polecenie służbowe i nie zapisała się na angielski?

Napisz komentarz