Koniec przygody

Kłótnia z kierownikiem działu sprzedażowego nie wyszła mi na dobre, bo nagle okazało się, że moja umowa o pracę nie została przedłużona i za dwa tygodnie będę musiał pożegnać się z posadą asystenta sprzedażowego, asystent ds. sprzedaży  Bydgoszcz. Tak to już jest, że gdy podpadniemy komuś bardziej wpływowemu od nas, to prędzej czy później się to na nas odbije. Na mnie odbija się to raczej prędzej, bo od wspomnianej kłótni minęły dopiero trzy dni.

Powód wynikłej kłótni był bardzo prosty, a mianowicie to ja zbuntowałem się przeciwko traktowaniu mnie jak chłopca na posyłki i człowieka od najgorszych zadań. Pracownicy działu wykorzystywali mnie do tego stopnia, że pod koniec okresu zatrudnienia nie miałem już w ogóle czasu na wypełnianie zawodowych obowiązków i pracę dla firmy. Większą część dnia biegałem po mieście i załatwiałem różne sprawy dla specjalistów i dla kierownika. Nie raz odbierałem pranie, robiłem zakupy czy wyprowadzałem psa na spacer. Znam już imiona wszystkich dzieci moich współpracowników, bo nie raz odbierałem je z wycieczek szkolnych czy ze szkoły. Wiem, że niektórym się to nie mieści w głowie – uwierzcie mi, mi też się nie mieściło, dopóki sam nie stałem ofiarą zawodowego wykorzystywania.

Gdy już w końcu nie wytrzymałem i wygarnąłem wszystko kierownikowi i innym pracownikom działu skończyło się na tym, że musze pożegnać się z pracą. No cóż, za bycie odważnym się płaci.

Napisz komentarz