Jak w rodzinie

Mam ogromne szczęście, że od razu, za pierwszym razem trafiłam na zespół sprzedażowy, w którym czuję się jak członek rodziny i bardzo ważna osoba. Co z tego, że jestem asystentką ds. sprzedażowych, a inni są moimi teoretycznymi zwierzchnikami. Z ludźmi, z którymi pracuję czuję się na równi i zupełnie nie przeszkadza mi to całe asystowanie i wsparcie biurowe działu sprzedaży, asystentka ds. sprzedaży Łódź.

W zacieśnianiu moich zawodowych relacji na pewno pomaga mi fakt, że moje biurko znajduje się w jednym pomieszczeniu z biurkami innych osób zatrudnionych w dziale sprzedaży. Co prawda osoby te siedzą w oddzielnych boksach, rozgraniczonych cienkimi ściankami, jednak ja i tak czuję się jak część większej całości.

W pracy poznałam wielu przyjaznych i wartościowych osób, z którymi lubię spędzać czas i w pracy i w życiu prywatnym. Już parę razy wychodziliśmy wspólnie na drinka, na kawę lub na imprezę i za każdym razem bawiłam się wyśmienicie. Moim marzeniem jest, by z czasem awansować na stanowisko niezależnego sprzedawcy i jeszcze bardziej poczuć się częścią grupy. Wtedy czułabym się równa innym, a nie nieco gorsza. Koledzy z działu w żadnym razie nie dają mi odczuć, że traktują mnie inaczej, ale ja wewnętrznie czuję, że mogłoby być lepiej.

To „lepiej” jest w zasięgu mojej ręki, wystarczy się bardziej postarać i wykazać. Może wtedy uda mi się awansować i porzucić etykietkę asystentki.

Napisz komentarz